A picture is worth a thousand words… znacie to powiedzenie? Zdjęcie Lucy Geoghegan z Irlandii wystarczy, żeby pokazać Wam, jakie nastroje panowały w Cremonie we Włoszech podczas piątkowego pożegnania uczestników wymiany. Ale po kolei…

W ramach projektu „Kiss the Cook” gotowaliśmy już w Beerfelden w Niemczech, w Dublinie w Irlandii, a teraz nadszedł czas na Włochy. 3-8 listopada. Cremona. Może się kojarzyć z popularnym zabielaczem do kawy polskiej produkcji. Nic bardziej mylnego! Cremona to stolica lutnictwa. Słynie z licznych, rodzinnych warsztatów zajmujących się od wieków wytwarzaniem skrzypiec. Palazzo Comunale mieści muzeum, w którym wystawione są m.in. słynne skrzypce il Cremonese zbudowane w 1715 r. przez Antonia Stradivariego.

Italia, matka europejskiej kuchni, nie zawiodła smakami. Było pysznie i domowo. W stylu kuchni włoskiej mammy. Pachniało rzymskimi pomidorami dojrzewającymi w gorącym słońcu, dobrej jakości oliwą z pierwszego tłoczenia oraz świeżo zmieloną kawą o poranku. I jeszcze rozmarynem, i bazylią, i rozpływającą się w ustach organiczną mozzarellą z mleka bawolic. No dobrze, było też tiramisu i gellatti. Zgrzeszyliśmy tłumacząc sobie, że smaczne jedzenie poprawia nastrój, stymuluje ośrodek przyjemności, szczególnie jeżeli dzielisz to doświadczenie z przyjaźnie do ciebie nastawionym drugim człowiekiem lub… z całą czterdziestką przyjaznych ludzi. W projekcie „Kiss the Cook” chodzi w końcu o holistyczne podejście do zdrowego stylu życia, włączywszy stan umysłu.

Na nasze usprawiedliwienie niech przemawia również fakt, że natychmiast „po” wyruszaliśmy na kilkukilometrowe piesze wycieczki uliczkami Werony, Cremony czy Mediolanu. W Weronie chodziliśmy śladami Romea i Julii. Podziwialiśmy grę świateł w Arena di Verona, czyli starożytnym rzymskim amfiteatrze.

W Cremonie, pokonując 502 stopnie, wdrapaliśmy się na szczyt Torazzo, trzeciej najwyższej ceglanej wieży dzwonniczej na świecie. Wysiłek opłacał się nie tylko dlatego, że spaliliśmy porcję pistacjowych gellatti, ale również ze względu na zapierający dech w piersiach widok. Później zadumaliśmy się, mając pod stopami głazy i kamienie będące budulcem drogi z czasów Cesarstwa Rzymskiego.

Pojechaliśmy też do Mediolanu, gdzie spacerowaliśmy szlakiem Piazza Duomo, opery La Scala oraz luksusowego centrum handlowego Galleria Vittorio Emanuele. Cieszyliśmy się również jak dzieci, mogąc odwiedzić Eataly - słynne centrum kuchni włoskiej, które od lat związane jest z ruchem SLOW FOOD i bardzo poważnie traktuje kwestię jakości sprzedawanej żywności.

A właśnie: SLOW FOOD. W ramach realizacji zadań szkolnych wykonaliśmy i zaprezentowaliśmy naszym partnerom wystawę złożoną z plakatów, które powstały w wyniku rekrutacji na wyjazd do Cremony. Maja Domalewska, Nela Wojak, Klaudia Parczewska, Wiktoria Skrzypecka i Karolina Zielonka zebrały mnóstwo komplementów na temat wartości artystycznej i merytorycznej swoich prac. Ich biegłość w objaśnianiu idei plakatów w języku angielskim również została zauważona. Dziewczyny, macie pełne prawo puchnąć z dumy!

Ostatniego dnia założyliśmy gumowce i wyruszyliśmy na farmę Cascina la Benedetta podziwiać krowy. Te same, które dają mleko na tę pyszną włoską mozzarellę, burratę czy jogurt. Uczestniczyliśmy też w krótkich warsztatach serowarstwa i mogliśmy zobaczyć setki całych krążków sera o wdzięcznie brzmiących nazwach: Speziatella, Nostro Nostrano i il Cascina, spokojnie leżakujących na półkach chłodni. Na zakończenie wizyty zapakowano nas na przyczepę traktora i obwieziono po terenie farmy.

Dla ukojenia emocji podryfowaliśmy promem po jeziorze Iseo na wyspę Montisola, jeszcze trochę pozachwycać się pięknem przyrody.

I te wszechobecne Alpy w tle… Wrażenia - bezcenne

 
Matura za:


Wakacje za:

Nagrody

Uczelnie

  • PG
  • UG
  • WSBG
  • PWSZ
  • EUH-E

Linki